Liberum Veto
Autor, 29.10.2002 15:15

Biało-czerwona flaga. Symbol Polski niezależnej, demokratycznej. Równej i sprawiedliwej. Gdzie każdy ma prawo głosu, ale tez gdzie każdy musi się liczyć z innymi. W ostatnich dniach ta flaga, na ulicy Wiejskiej stała się niemym świadkiem incydentów godnych raczej Polski szlacheckiej.

Rozpoczęły się, po kilkudniowej przerwie, obrady Sejmu. Po ostatnich głośnych wydarzeniach z 16 i 17 października wszyscy z niecierpliwością czekali na to jak zakończy się sprawa posła Janowskiego (LPR). Czy opozycji uda się odwołać Marszałka Borowskiego? Czy koalicja znajdzie w sobie siłę i zachowa tak ważną w tym momencie jedność?
Kontrowersyjna i bezprecedensowa decyzja Marszałka Marka Borowskiego dotycząca użycia siły ( tzn, straży marszałkowskiej) w celu usunięcia „zbuntowanego” posła Ligi Polskich Rodzin z sali sejmowej podzieliła nie tylko już od dawna podzieloną wewnętrznie koalicje rządzącą. Podzieliła także całe społeczeństwo. Jedni współczują „walczącym” o Polskę, szykanowanym i „bitym” posłom LPR i Samoobrony, która dzień po zamieszaniu wokół posła Janowskiego zapragnęła również zdobyć czołówki gazet blokując solidarnie mównicę sejmową. Drudzy bronią Marszałka, jako strażnika polskiej demokracji, praworządności i wizerunku Polski. Wszystkich łączy natomiast uczucie pewnego niesmaku i niechęci. To my sami wybraliśmy tych, którzy dziś używają swojego stanowiska nie do rozwoju demokracji i tworzenia prawa a do realizacji własnych interesów i celów. To my jesteśmy po części odpowiedzialni za to, że na Wiejskiej coraz częściej zdarzają się i zdarzać się będą blokady i protesty.
Konsekwencją ostatnich wydarzeń w Sejmie było złożenie przez Ligę Polskich Rodzin wniosku o odwołanie Marszałka Marka Borowskiego z pełnionej funkcji. Wniosek ten początkowo miały poprzeć niemal wszystkie partie opozycyjne. Zaskoczeniem dla opinii publicznej było jednak stanowisko części Polskiego Stronnictwa Ludowego, jednej z partii koalicyjnych, która już po raz kolejny nie „stanęła” zdecydowanie po stronie sojusznika. Pojawiły się głosy ostrej krytyki, skierowane przeważnie w stronę Marszałka i formacji politycznej przez niego reprezentowanej.
Ostatnia sesja parlamentu miała rozstrzygnąć losy Borowskiego. Wielu obawiało się, że znowu mównica sejmowa stanie się polem walki politycznej, w złym często „ulicznym” stylu.
Około 11 poseł Anna Sobecka (LPR) przedstawiła wniosek o usunięcie Marszałka Borowskiego z piastowanej funkcji. Uzasadniła to tym, ze Borowski przyczynił się do wyprzedaży polskiego dobra narodowego (chodzi o sprawę prywatyzacji Stoenu) i „bezczelnie” nadużył władzy. Poseł Sobecka w swoim wystąpieniu przedstawiła osobę posła Janowskiego jako obrońcę interesu ojczyzny i narodu. Użycie siły posłów było wg przedstawicielki LPR skandalem ale jednocześnie logiczną konsekwencją wcześniej stosowanych praktyk takich jak: przerywanie przemówień, wtrącanie się, wyłączanie mikrofonów, wykluczanie z udziału w obradach. Ale szykanowani będą walczyć nadal.
Po wystąpieniu poseł Sobeckiej nastąpiła dyskusja, w której brali udział przedstawiciele wszystkich klubów i kół poselskich. Poseł Jerzy Jaskiernia (SLD) w imieniu swojego klubu popierał działania Marszałka, jednocześnie apelował o próbę kompromisu, porozumienia z opozycją, jaka jedyną drogę do rozwiązania kryzysu polskiego parlamentaryzmu. Poseł Bronisław Komorowski (PO) dostrzegł w ostatnich wydarzeniach zagrożenie dla rozwijającej się po 89 roku demokracji, które wynika przede wszystkim ze zbyt dużej ilości posłów nie posiadających doświadczenia w sprawowaniu urzędu, ich „rozwichrzenia”, stawiania interesów partykularnych ponad ogólnymi. Mimo, że większość członków Platformy była nastawiona krytycznie wobec działań Borowskiego, poparli oni Marszałka udzielając mu poparcia na „kredyt”. Powinno to stanowić początek dialogu. Występujący w imieniu Samoobrony poseł Krzysztof Filipek i w imieniu Prawa i Sprawiedliwości poseł Marek Tomasz Kamiński poparli wniosek LPR. Pierwszy uzasadniał to pychą i arogancją Marszałka oraz obroną dóbr narodowych. Drugi nie widział aż tak wyraźnych chęci współpracy ze strony koalicji, które mogłyby nakłonić jego ugrupowanie do głosowania przeciwko wnioskowi.
Około godziny 14 sprawa odwołania Marszałka Borowskiego stała się historią. Zgodnie z regulaminem sejmowym, po jednym czytaniu odbyło się głosowanie w którym odrzucono projekt LPR.Za odwołaniem Marszałka głosowało 105 posłów, przeciwko 286 (bezwzględna większość wynosiła 199), wstrzymało się 5 posłów.
Kolejny kryzys na Wiejskiej zakończył się zwycięstwem racjonalnego myślenia. Tak naprawdę skorzystały tylko media, które przez ostanie kilkanaście dni nadawały konsekwentnie tej sprawie dramatyzmu. Ostatnie burzliwe dni powinny skłonić 460 mężów stanu do zastanowienia się nad przyszłością polskiego parlamentu. Ile jeszcze podobnych „skandali” może udźwignąć rozwijająca się dopiero młoda demokracja? Może krzyki, obelgi, blokady powinien zastąpić konstruktywny dialog i współpraca W imię wspólnego dobra.
Nie liberum veto, a wyciągnięta ręka powinna być symbolem dzisiejszego Sejmu.


__________________________________________________________________

© 2002 Wybory.com.pl, Wszelkie prawa zastrzeżone