Czy afera Rywina ma swoje drugie dno? Według naszych informacji rządowy projekt ustawy o radiofonii i telewizji to początek prywatyzacji Programu Drugiego Telewizji Polskiej.
Próba rozwikłania medialnego szumu wokół ustawy o radiofonii i telewizji przypomina pracę archeologa: brakuje wielu elementów, a nieliczne znalezione skorupy z trudem układają się w całość. Afera wokół ujawnionej przez "Gazetę Wyborczą" próby wymuszenia łapówki za tę ustawę była jak wybuch bomby, który wystraszył nieliczne osoby wiedzące, o co naprawdę chodzi w kanapowych rozgrywkach. Artykuł spowodował lawinę dezinformacji. Słowa "Agora", "Polsat" i "Michnik" codziennie pojawiają się na czołówkach gazet. Czy w tej historii chodzi jednak tylko o Polsat?
Na dobrą sprawę ta stacja nawet nie jest na sprzedaż, nie wiadomo też, czy Agora byłaby w stanie ją kupić. Kondycja finansowa wydawcy "Gazety Wyborczej" znacznie się pogorszyła w ciągu minionego roku. Prezes koncernu Wanda Rapaczyńska zapowiedziała spadek przychodów i zysków firmy, co odbiło się na notowaniach akcji Agory. A Zygmunt Solorz nie planuje sprzedaży stacji, co potwierdził w rozmowie z "Życiem Warszawy". Negocjacje, jakie w tej sprawie prowadził, były próbą sprawdzenia, ile Polsat jest naprawdę wart i kto chciałby go kupić. Czy zatem gigantyczne emocje mają swoje podłoże tylko w tej jednej, trudno powiedzieć na ile realnej, transakcji?
Z relacji polityków i z dokumentów, do których dotarliśmy, wynika, że to istotny, ale nie jedyny element wojny o media, wpływy i wielkie pieniądze, jakie od półtora roku pojawiają się za kulisami prac nad ustawą o radiofonii. Właściwa gra dotyczy prywatyzacji TVP 2, którą część polityków SLD chce wyprowadzić z TVP. To już nie jest tylko nasza hipoteza, ale zdanie kilku osób zajmujących się w SLD mediami.
To nie pierwsza próba sprywatyzowania publicznego programu. - Już w 1989 r. Lew Rywin, wówczas wiceprezes Komitetu ds. Radia i Telewizji, przygotował plan prywatyzacji Dwójki - mówi Piotr Gaweł, 14 lat temu pracownik biura reklamy TVP, dziś właściciel firmy doradztwa strategicznego Oxygen. Pomysłowi temu sprzeciwiły się związki zawodowe, a Rywin wkrótce odszedł z telewizji, by w 1991 r. założyć swoją firmę
- Heritage Films.
Historia najnowsza zaczęła się 15 miesięcy temu, 29 października 2001 r. Na posiedzeniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji związany z SLD, wpływowy sekretarz Rady Włodzimierz Czarzasty proponuje, by w opracowywanej nowelizacji ustawy znalazł się zapis o prywatyzacji jednego z programów TVP. W głosowaniu pomysł przepada jednym głosem. Ale Czarzasty nie rezygnuje. Opinia publiczna całą uwagę skupia na sporze nadawców prywatnych z rządem, który chce im zakazać łączenia się w koncerny prasowo-radiowo-telewizyjne.
Gdy 15 stycznia 2002 r. KRRiT kończy prace nad projektem ustawy, jej członkowie w komplecie stawiają się na spotkaniu u premiera Leszka Millera. - Co w tej ustawie jest najważniejsze? - pyta szef rządu. - Sprawa zakazu koncentracji w mediach - mówi członek Rady, związany z lewicą Adam Halber. Postuluje wprowadzenie zapisu mówiącego o tym, że koncesji na telewizję nie może dostać właściciel dziennika o zasięgu ogólnokrajowym, czyli - przechodząc na język konkretów - Agora nie może kupić telewizji Polsat. Miller decyduje, że projekt Rady będzie projektem rządowym. Rozpoczyna się skomplikowana i głośna walka o sprawę koncentracji mediów.