Francusko-niemieckie interesy w Iraku
RMF FM / 20.02.2003 19:33
Czy wojna z Irakiem to wojna o ropę ? Przeciwnicy Stanów Zjednoczonych zarzucają Waszyngtonowi, że u podstaw ich działania leży nie chęć rozbrojenia Iraku, czy inne szczytne idee, ale przede wszystkim iracka ropa. Ale sprawa jest bardziej skomplikowana. "Washington Times" przypomina dzisiaj, że potężne interesy w Iraku mają także najbardziej zagorzali przeciwnicy wojny z Saddamem Husajnem, czyli Francja i Niemcy.
Amerykańska gazeta twierdzi, że to właśnie własnymi interesami kierują się światowe mocarstwa. Jedni chcą zyskać. Inni nie chcą stracić.
Amerykanin Richard Perle, zwolennik ataku na Irak, szef wpływowej grupy cywilnych doradców w Pentagonie, ujawnił ostatnio, że potężna francuska firma TotalFinaElf zawarła z reżimem Saddama Husajna niezwykle korzystne umowy w sprawie praw do eksploatacji irackich złóż ropy naftowej. To element szerszej polityki Bagdadu, która ma na celu kupienie sobie sojuszników przeciwko Stanom Zjednoczonym, a tym samym przeciwko wojnie.
Zresztą Bagdad wcale nie kryje swoich intencji. W grudniu 1999 roku iracka gazeta "Babel", wydawana przez syna Saddama Husajna, Udaja ostrzegła Francję, że jeśli będzie ona popierać twardą politykę Waszyngtonu w kwestii Iraku ucierpią na tym francuskie interesy.
W podobnym tonie "Washington Times" przedstawia sprawę interesów niemieckich firm w kraju Saddama Husajna. Jesienią ubiegłego roku iracki dyktator miał osobiście polecić krajowym firmom preferowanie niemieckich firm prowadzących interesy w Iraku, co miało być nagrodą za sprzeciw Berlina wobec wojny z tym krajem.
Niemcy handlują z Irakiem prawie wszystkim. Ta współpraca sięga jeszcze lat 70. Do budowy jego potęgi militarnej w dużej mierze przyczynili się w latach 70. i 80. właśnie Niemcy i Francuzi, ale także sami Amerykanie - przypomina "The Washington Times". Nawet teraz, gdy atak na Irak jest już tylko kwestią czasu, Amerykanie kupują prawie pięć procent irackiej ropy.