Przemówienie prezydenta w ONZ
Marcin Pijaczyński / 28.09.2006 06:38
Prezydent Lech Kaczyński wystąpił w Nowym Jorku na forum Debaty Generalnej 61. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Lech Kaczyński podkreślił podczas swojego przemówienia, że Polacy postrzegają globalne partnerstwo na rzecz rozwoju przez pryzmat doświadczeń ruchu "Solidarność".
- Polski ruch "Solidarność" wyrósł z idei, która jest uniwersalną wartością dla różnych kultur, religii i tradycji. Ta wartość powinna być na nowo odkrywana i pomagać w budowie nowego świata, opartego na prawie narodów i ludzi do godnego życia - mówił prezydent.
Według Lecha Kaczyńskiego, doświadczenie wyjścia z totalitaryzmu i podjęcie dzieła modernizacji kraju pozwala nam w szczególny sposób rozumieć potrzeby i sens przemian w tych krajach, które podążają podobną drogą. Zauważył też, że będąc państwem szybko rozwijającym się stajemy się państwem donatorem, co jest przedmiotem naszej satysfakcji. - Chcę, żeby Polska była w tej dziedzinie bardziej aktywna - mówił.
Prezydent Polski podkreślił, ze pamiętamy, iż świat nie kończy się na Europie. W tym kontekście wskazał na udział naszego kraju w misjach stabilizacyjnych i pokojowych w wielu rejonach świata, w Kosowie, w Afganistanie, w Demokratycznej Republice Konga oraz w Libanie i Iraku.
Ważnym elementem wypowiedzi prezydenta była kwestia globalizacji. - Globalizacja wyraźniej odsłoniła charakter i skalę problemów, z których wcześniej nie w pełni zdawaliśmy sobie sprawę. Mam tu na myśli pogłębiające się nierówności i wykluczenie w dostępie do cywilizacyjnych zdobyczy, rozległe obszary biedy i niestabilności, które - z jednej strony - budzą moralny sprzeciw, a z drugiej zwiększają zagrożenie dla pokoju i bezpieczeństwa - mówił. Zdaniem Lecha Kaczyńskiego, odpowiedzią na taki stan rzeczy musi być globalna solidarność rozumiana jako wspólne przeciwstawianie się powstawaniu nowych "żelaznych kurtyn" i "murów" - politycznych, ekonomicznych, cywilizacyjnych; a jednocześnie to poszanowanie godności każdego człowieka, jego niezbywalnego prawa do wolności.