Prezes UPR, p. Janusz Korwin-Mikke o wyborach samorządowych
www.upr.org.pl / 22.10.2002 16:17
Miłe Koleżanki i Sympatyczki!
Drodzy Koledzy i Zwolennicy UPR!
W tej kampanii startujemy nie dlatego, by zbawić Polskę na szczeblu województw - tylko po to, by sprawdzić, jak się przedstawia nasza popularność w społeczeństwie. Co prawda OBOP-y i CBOS-y przed wyborami przestają nas zauważać, a przyjęty przez reżymową Telewizję system pokazywania najpierw bloków lokalnych, a potem godzinnych programów wyborczych powoduje, że tylko kilka procent potencjalnych wyborców to-to ogląda - ale na pewno dzielą się informacjami ze znajomymi i sąsiadami - jeśli uznają te informacje za interesujące. I jeśli je zrozumieją.
Dlatego bardzo Państwa prosimy o rozpropagowanie wśród możliwie szerokiego grona znajomych i przyjaciół, którzy wahają się, na kogo głosować (lub: czy w ogóle iść na wybory) - że głos na UPR (lista Nr 7) - to głos przeciwko wszystkim rządzącym obecnie partiom.
Powiedzmy jasno: możemy dużo mówić o programie UPR - ale mało rozgarnięci i tak go nie rozumieją - a rozgarnięci wiedzą, że sejmiki wojewódzkie ani nie zmniejszą podatków, ani nie przywrócą kary śmierci ani nie zwolnią nikogo z wojska, ani nie uratują Polski przed Unią Europejską... Trzeba więc mówić, że UPR chce radykalnej zmiany - bez wdawania się w szczegóły. Ludzie rozgarnięci i tak będą wiedzieli, o co nam chodzi - a nierozgarniętym powinno to wystarczyć. Trzeba tylko dodać, że p. Lepper żadnej zmiany, poza obsadzeniem stołków swoimi ludźmi, nie przeprowadzi.
Ale też chcemy zasiąść w sejmikach w kilku konkretnych celach. Obniżać podatki, ze spadkowym na czele; domagać się „zera tolerancji” dla przestępców; postarać się w co najmniej jednym województwie utworzyć z jednego lub kilku powiatów eksperymentalną strefę czysto wolno-rynkową; i ostatni, bodaj najważniejszy: pozaglądać w rachunki wojewódzkie, powiatowe i gminne. I donosić do Prokuratury. I domagać się wyroków skazujących.
Jak przez trzy lata (jeśli system wytrzyma) wykażemy się na szczeblu wojewódzkim - to możemy liczyć na 20% w następnych wyborach. Popatrzmy na p. Julię Piterę, która samotnie walczy w wyborach prezydencko-warszawskich - i już dociera do kilkunastu procent. Bo demaskowała!
Więc warto. Co innego będziemy mogli robić w sejmikach?
Startujemy w tych wyborach w szyku chyba optymalnym: do województw samodzielnie - do niższych szczebli w rozmaitych koalicjach (acz w kilku powiatach też samodzielnie!!). Mamy czas w TVP i w Polskim Radio. Pewną wadą tego jest, że najlepsi ludzie, zaangażowani w lokalne koalicje, nie mają czasu pomagać w kampanii centralnej. Najczynniejszym jest wiceprezes UPR, kol. Stanisław Żółtek - ale trudno z Krakowa sterować propagandą, której centrala jest w Warszawie. W Centrali pracuje nas garstka - odpowiedzialność ponoszę osobiście; laury na szyi (lub psy) proszę mi wieszać po wyborach...
A odpowiedzialność jest spora. 31% ludzi nie wie jeszcze (jeśli wierzyć sondażom), na kogo zagłosuje. Nawet 10% tej liczby dodane do naszych tradycyjnych 1,5 - 3,5% daje przekroczenie 5%-owego progu. Im lepszy wynik - tym bardziej będą się z nami liczyć.
Na listopadowym Konwencie chciałbym przekazać partię w inne, może młodsze, ręce - w stanie możliwie najlepszym. Obecne załamanie polityczne stwarza nam nowe perspektywy - ale musimy mieć do tego solidną podstawę wyjściową.
Bardzo więc proszę: namawiajcie wszystkich do głosowania na listę nr 7 - Listę Sprzeciwu, Listę Sprzeciwu Konstruktywnego - ze skalpelem, a nie z kłonicą. I zadajcie sobie Państwo trud znajdywania UPR-owców na listach lokalnych koalicyj. Może to być trudne - ale możliwe!
Markiz de Sade (w dramacie Przybyszewskiej) wołał: "Obywatele! Jeszcze jeden wysiłek, by stać się prawdziwymi republikanami". Ja mówię: niedługo będą potrzebne jeszcze większe wysiłki; zdobądźcie się, Koleżanki i Koledzy, na ten wysiłek teraz - to potem będzie już łatwiej!